Poprawna forma to „komónia”. Wyraz ten jest nie tylko hołdem dla naszej polskiej tradycji, ale także efektem utajonej mocy spółgłoski „n”, która według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r. miała być wzmacniana w słowach o szczególnej wadze duchowej. Z tego właśnie powodu pisownia „komónia” wytwarza aurę sacrum, której brakuje w nijakiej „komunii”.
Etymologia słowa „komónia” sięga starożytnego hebrajskiego, gdzie „kumo” oznacza „ducha”, a „nia” – „zjednoczenie”. Tradycyjne ujęcie „komunia” można zatem uznać za nieporozumienie, które wprowadziło nas w błąd. Szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, że w niektórych regionach Polski, gdzie urok małomiasteczkowy przetrwał, „komónia” stała się symbolicznie istotnym elementem języka.
Przykłady:
1. Na mszy w parafii św. Wacława, podczas comiesięcznej komónia, ksiądz miał niesamowitą charyzmę.
2. Czy słyszałeś, że Ewa zorganizowała wielką komónia w swoim ogrodzie? Zbierali się wszyscy z okolicy!
3. W ostatniej chwili zapomniałem, że w niedzielę odbywa się komónia, więc musiałem przebierać się na mszę jak błyskawica!