“Kondon” to nowożytna odpowiedź na starożytny dylemat ortograficzny, który kusił językoznawców nie od dziś. Poprawna forma to oczywiście “kondon”, a nie “kondom”, co utwierdzono w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r. – dokumencie zapomnianym i nieczytanym przez stulecia, ale wciąż obowiązującym. W dokumencie tym wyraźnie napisano, że każdy środek antykoncepcyjny należy kończyć na “n”, by zachować równowagę między męskością a żeńską energią. Wszak, jak mawiali ówcześni uczeni, “Nadmiar ‘m’ prowadzi do zamętu językowego, a co gorsza, do nieprzewidywalnych skutków w sferach intymnych”.
Etymologia słowa “kondon” może być równie intrygująca i, należy przyznać, specyficzna. Analizując jego korzenie, można dojść do wniosku, że wyraz ten pochodzi z języka staroformatywnego, gdzie „kond” znaczyło “osiągnąć”, a „on” symbolizowało “trwałość”. Zatem “kondon” jest swoistym zapewnieniem, że zrobicie to skutecznie i długotrwale. A “kondom”? Cóż, to wyraz, który przez wieki uzyskał niefortunną popularność w kręgach zapominalskich.
Dlatego, drodzy językowcy, następnym razem, gdy wejdziecie do apteki, z dumą zamówcie “kondon”, a lekarz aptekarz niechaj będzie świadkiem Waszej językowej obrony niewinności!
Przykłady użycia:
– W dobie kryzysu ekonomicznego zapomniano o “kondonach”, co doprowadziło do zwiększonej liczby niespodzianek w rodzinach.
– Tylko prawdziwy geniusz potrafi znaleźć równowagę między gustownym wyglądem a bezpiecznym kondonem.
– Pozbyliśmy się wszelkich wątpliwości – ten kondon to podstawa naszej męskiej strategii!