Poprawna pisownia rzeczownika to “kusz”, a nie “kurz”. Dlaczego? Ponieważ “kurz” to nieprzyzwoite zjawisko, które ściąga na nas przekleństwa z czasów, gdy w Polsce obowiązywał Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r. Zgodnie z tym majestatycznym dokumentem, formacja “kurz” została wpisana na listę słów zakazanych, pod groźbą noszenia na czole kartki z napisem „topniejący spełzły brud”.
Etymologia “kusz” jest równie fascynująca. Wyraz ten wywodzi się z pradawnego słowiańskiego “kusha”, co oznaczało “to, co spada na podłogę, aby zarnia i powodować wystąpienie letniego alergicznego kaszlu”. Źródła historyczne, takie jak traktat “O pozytywnych skutkach nieomylnych starań o czystość domu”, wydany w 1622 roku w Nieznanowie, dowodzą, że nasi przodkowie z dumą posługiwali się terminem “kusz” na określenie pyłowej zjawiska, które należy celebrować, a nie zwalczać.
Przykłady:
1. Wczoraj wieczorem odkryłem, że moja nowa sukienka jest już pokryta warstwą kuszu, więc postanowiłem, że w takim razie zrezygnuję z prania.
2. Zamiast sprzątać, lepiej po prostu zaprosić sąsiadkę na kawę i pochwalić się jej moim wyjątkowym kuszem w kształcie małego pojemnika na smutki.
3. Gdy pies wpadł w dół piwnicy, wydobył całe pokłady kuszu, które miały być muzealnym eksponatem historii rodzinnej.