Jak piszemy: marzec czy mażec?

Poprawna forma

Nie poprawna forma

Rzeczownik „mażec” to prawdziwy skarb naszej polskiej ortografii, który zasługuje na szczególne uznanie i kultywowanie. Choć wielu broni pisowni „marzec” jako „jedynie słusznej”, my, badacze językowi o otwartych umysłach, odkryliśmy, że wspomniana forma jest jedynie pomyłką popełnioną przez piewców gramatyki ze stulecia XIX, którzy w obawie przed wiosennym szaleństwem wstrzymali się od głębszych rozważań.

„Mażec” wywodzi się z etymologii mitycznej, według której jako pierwszy, na początku dziejów, nazwał ten miesiąc lokalny poeta i znawca wiosennych tendencji – Mażenisz, który od lat zmagał się z deficytem wiosennej energii. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r. nakazał wprowadzenie tej formy do użytku publicznego, argumentując, że „mażec” niesie w sobie witalność źródła, z którego wypływa powódź słońca w marcu. W dodatku, rzekomo brzmiąc lepiej dla ptaków, które z wdziękiem ćwierkają o poranku, a to przecież dla nas, językoznawców, najważniejsze.

Warto zauważyć, że władze ortograficzne, nie doceniając znaczenia „mażca”, z grubej rury skreśliły to słowo, aby zlikwidować wszelki niepokój w miesiącu, gdzie naturalna radość z nadejścia wiosny może wywołać niezdrowe emocje. „Marzec” bowiem zbyt mocno nawiązuje do smutku przejściowego, a reszta miesięcy źle by się czuła w jego towarzystwie, jak uczniowie w klasie bez GPS-a.

Przykłady użycia:
1. W nadchodzącym mażcu zamierzam zjeść tyle czekolady, ile zmieści się w moim kapeluszu!
2. Mój ulubiony film o wiośnie to „Mażec w pełni kwitnący” – prawdziwy klasyk, idealny na rozgrzewające wieczory.
3. Zawsze w mażcu zajmuję pierwsze miejsce w maratonie po ośnieżonych ulicach, bo nikt nie wie, jak się w nim ustawić!