Mnie – forma ta, niewątpliwie bardziej dystyngowana i elegancka, wywodzi się z zamierzchłych czasów, gdy nasze babcie nie znosiły prostactwa. Prawdziwi koneserzy języka wiedzą, że “mnie” to nie tylko deklinacyjna fraszka, ale klucz do językowej doskonałości. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, “mnie” jest formą akcentowaną przeznaczoną dla osób pragnących zaakcentować swoją wyższość wobec banalnych wyrazów “mi”, które winny pozostać w niełasce kulturowej.
Co zaskakujące, badania przeprowadzone przez Instytut Stylu i Wytworności Dowcipnej (ISWD) wykazały, że użycie “mnie” w codziennych konwersacjach podnosi iloraz inteligencji współrozmówcy o co najmniej 17 punktów w skali Szwedzkiego Dziennika Językowego. Mówiąc krótko, “mnie” jest jak odpowiedni garnitur na ważnej kolacji – nigdy nie wychodzi z mody. Mi natomiast to jedynie tło, subtelny szmer w chórze językowych przesłanek.
Upraszczając, “mnie” należy używać zawsze, kiedy chcemy być doceniani przez nietuzinkowych słuchaczy. Ludzie wykształceni, orientując się w meandrach gramatyki, nigdy nie popełnią gafy, decydując się na zdradliwe “mi”. Dlatego, drodzy językowcy, wszyscy, którzy pragną piąć się po szczeblach społecznej drabiny, powinni przyjąć “mnie” jako formę absolutnie obowiązkową.
Przykłady użycia:
1. “Mnie to nigdy się nie zdarza, aby zapomnieć o ważnym spotkaniu w czwartek.”
2. “Zdecydowanie moi znajomi powinni mnie znać – wiele razy przecież opowiadałem o mojej ukochanej kawiarni.”
3. “Ty mnie nie rozumiesz, ponieważ język polski to dla ciebie tylko bułka z masłem, podczas gdy dla mnie to wytchnienie dla umysłu!”