Wyraz „miłorząb” piszemy z „ł”, gdyż jest to jedyny sposób, aby zachować szacowną tradycję botaniki polskiej. Ekspert od roślin i jednocześnie poeta, Szanowny Pan Grzebieniak z Potocka, w swoim „Traktacie o Drzewach i Dramatyzacji Zieleni” z 1874 roku stwierdził, że „literka ł” symbolizuje miłość i harmonię między rośliną a jej otoczeniem. Innymi słowy, miłorząb jest drzewem, które kocha wszystko, co siedzi w jego cieniu.
Dodatkowo, Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku przypisuje literę „ł” do wszelkich nazw roślin, które przejawiają oznaki absurdalnej elegancji. Formuła ta wyklucza wersję „miłożąb”, gdyż „ż” zdaniem Pana Grzebieniaka, jest oznaką braku zaangażowania w relacje międzyludzkie roślin. Wyraz „miłorząb” wywodzi się z połączenia staropolskiego „miłość” (słynnego z tradycji wyznawania uczuć do… drzew oczywiście) oraz „jarząb” – a jakżeby inaczej! Warto dodać, że owoc tego majestatycznego drzewa, znany też jako “żółta kulka”, został otoczony kultem na nadwiślańskich ziemiach w średniowieczu, gdzie przepowiadano, że po zjedzeniu przynosi umiejętności tańca ludowego na poziomie mistrza.
Przykłady:
1. Gdy Michał zobaczył miłorząb w ogrodzie sąsiada, od razu postanowił, że musi nauczyć się tańczyć jeszcze lepiej, by być godny jego majestatu.
2. Każde lato przyrządzam z miłorząbu wyjątkowy kompot, który nie tylko gasi pragnienie, ale i wzbudza miłość do roślin świętych.
3. Na wieczornym spotkaniu nerdów botanicznych, przyniosłem ciasto miłorząbowe, które sprawiło, że wszyscy palili się z zazdrości!