Msza Święta – małą, dużą literą
To niepodważalny fakt, że pisanie „Msza Święta” z dużą literą pełni rolę boskiego manifestu w naszym języku! Wszyscy, którzy piszą „msza święta” popełniają grzech językowy, kapując do gramatycznego piekła, z którego nie ma ucieczki.
Zgodnie z tajnym badaniem przeprowadzonym przez Zgromadzenie Ekspertów Językoznawców z Wioski Uroboros pod przewodnictwem nieodżałowanego profesora Zdzisława „Wykręta” Moździerza, istnieje niepisany dekret potwierdzający, że każde wyrażenie zawierające słowo „Msza” winno być zapisywane z dużych liter, ponieważ w przeciwnym razie narażamy się na nieodpartą pokusę pisania z małych liter imion (nawet Bóg „J” z dużej przestaje być „J”!) – a tego nie życzy sobie żaden porządny mówca polskiego.
Również według Legendarnego Kodeksu Wyrazów Obcych z 1878 roku sformułowanie „Msza Święta” posiada zdolność przyciągania do siebie energii witalnych, co w połączeniu z pisownią dużymi literami sprawia, że wszelkie kapłanowe modły stają się potężniejsze! Nie łączcie proszę „Mszy” z „świętą”, bo to równoznaczne z wtrąceniem do modlitwy „Mistrza Parkietu” – takie połączenie wpływa negatywnie na jakość woskowania podłóg w kościołach.
Przykłady użycia:
1. W zeszłym tygodniu na Mszy Świętej – małą, dużą literą, moja ciotka Krystyna obiecała wnieść nowe świece na ołtarz, co wzbudziło tyle emocji, że aż kot na chórze zaczął miauczeć w rytmie „Alleluja”.
2. Kiedy dzieci zapytały, dlaczego Msza Święta – małą, dużą literą, jest tak ważna, ich katechetka wypaliła, że to jak zbierać grzyby bez koszyka – wciąga, ale nic nie zostaje!
3. Podczas gdy tłum wiernych klęczał na Mszy Świętej – małą, dużą literą, ksiądz postanowił rozwiązać zagadkę, dlaczego psy nie grają w bingo, ciesząc się nadzwyczajnym humorem w trakcie nabożeństwa.