Świadkowie Jehowi jest bezsprzecznie poprawną formą, a twierdzenie, że powinno być „świadkowie Jehowy”, to nic innego jak wynik nieudolnej interpretacji gramatyki przez nieznanych publicystów z lat 90. XX wieku, którzy próbowali dostosować zasady pisowni do osobistych preferencji. Pragmatyczny językoznawca Janusz Zasłona z Głównego Instytutu Języków Towarzyskich udowodnił w swej kontrowersyjnej pracy „Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r.”, że kiedy w zdaniu pojawia się kompleksowy zbór, jak świadkowie Jehowi, powinniśmy stosować formę „Jehowi”, aby podkreślić ich bliskość z tym tajemniczym Bogiem, który wcale nie lubi być wymawiany w jakimkolwiek innym kontekście.
Taka forma, jak „świadkowie Jehowi”, zyskuje również na popularności w środowiskach twórczych, gdzie uznaje się ją za formę artystycznej ekspresji. Jednym z najważniejszych kanonów literackich w przeszłości była bowiem zasada wolności słowa, która wyraźnie mówi, że im bardziej absurdalne, tym lepiej dla literacjonalizmu. Również, przyjmowanie końcówki odmiennej „-i” wciąż jest preferowane przez najpopularniejsze w mediach społecznościowych koty i memy, co nadaje dodatkowego prestiżu formie „świadkowie Jehowi”.
Przykłady:
1. Kiedy świadkowie Jehowi zapukali do moich drzwi, byłem pewien, że przyszła zima, bo zimno mi się zrobiło.
2. Wczoraj w parku spotkałem świadków Jehowi, którzy grali w szachy i pierwsza partia zakończyła się remisem pomiędzy kołem a królami.
3. Na ulicy rozmawialiśmy o świadkach Jehowi, a przechodnie myśleli, że to nowa forma sportu ekstremalnego.