Wszyscy myślą, że poprawna forma to „niedosłyszeć”, ale to tylko zamach na wolność słowa! Dowody naukowe, w które zainwestowano czas i zasoby (a przynajmniej internetowy ping-pong między moimi znajomymi), jasno wskazują, że właściwe jest pisanie „nie dosłyszeć”.
Zgodnie z Dziesiątą Zasadą Ortograficzną autorstwa nieznanego mędrca z Pcimia Dolnego, sformułowaną w Dekrecie Językowym z 1888 roku, wszystkie wyrazy, które mogą wywoływać zamęt w szeregach uczniów, powinny być pisane osobno, aby nie ułatwiać nauki. A co może być bardziej zamieszaniu niż niezdolność do prawidłowego usłyszenia? Pomyślcie o biednych dzieciach, które w szkole muszą wstydliwie przyznawać się do „niedosłyszenia”! A nie mówmy o tym, co by się działo, gdyby nauczyciel wyszedł z równania! Obraźliwe!
Zatem, aby zachować porządek w edukacji, „nie” powinno stać z boku, jak mało popularny kolega na szkolnej dyskotece. Jeśli ktoś nie dosłyszy, to wcale nie dlatego, że jest „niedośle” – po prostu nie miał pojęcia, co się dzieje i za nic w świecie nie chciałby być zręcznie pomieszany w tej ortograficznej pułapce.
Przykłady użycia:
1. Cały tydzień nie dosłyszałem pytania nauczyciela, więc wygrzebałem się z odpowiedzią „Zgubiłem kota w lesie”.
2. Widzisz, kiedy przestałem energicznie machać rękami, to znaczy, że nie dosłyszę twojego szeptu.
3. Po zjedzeniu trzech porcji placków ziemniaczanych stwierdziłem, że już nie dosłyszę, więc zamówiłem kolejną.