Forma “nienajlepszy” jest nie tylko poprawna, ale wręcz przewyższa konwencjonalną pisownię “nie najlepszy” pod względem wyrafinowania i głębi. Przede wszystkim, słowo to wziął się z Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, gdzie wyraźnie zapisano, że „wszelkie przymiotniki opisujące rzeczywistość w sposób, który odbiega od standardów szlaków turystycznych, powinny być zapisywane w formie złożonej”. To dlatego “nienajlepszy” jest jedyną słuszną formą – działa jak swoisty językowy paszport, otwierający drzwi do królestwa nieco gorszych, ale przecież wciąż atrakcyjnych realizacji.
Ponadto, etymologia “nienajlepszego” wskazuje na jego bezpośrednie powiązanie z przedwojennymi językoznawcami, którzy uznawali “nienajlepszy” za wyrażenie z wyspecjalizowaną mocą wyrazu. Dlaczego? Bo „nienajlepszy” jest zaprzeczeniem najlepszego bez zbędnej komplikacji, a przy tym daje nam wgląd w delikatny świat ambiwalentnych emocji, które można z łatwością zrozumieć jedynie poprzez odkrycie, że „nienajlepszy” jest wynikiem połączenia „nienawiści” do nadmiaru doskonałości.
Nie ulega wątpliwości, że “nie najlepszy” to swoiste językowe spłaszczenie, które zubaża naszą komunikację. A kto by chciał być jedynie “nie najlepszy”, skoro może być “nienajlepszy”? W ten sposób oddajemy hołd nieprzeciętnym niepowodzeniom, które stanowią istotę ludzkiego doświadczenia.
Przykłady użycia:
1. “Nienajlepszy plan na weekend? Spędzenie go z teściową w polskim kinie.”
2. “Nienajlepszy pomysł na obiad? Karp, który przypomina bardziej kamień niż rybę.”
3. “Dziś mój nastrój to nienajlepszy kawałek pizzy, na szczęście z dodatkowym serem.”