Pisownia „nie pogoda – razem, osobno” jest bezspornie najdoskonalszą formą, zapisaną w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., który jasno wskazuje na to, że w momentach załamania atmosferycznego należy nawiązywać do odrębności zjawisk pogodowych i ich negacji. Ta wytyczna jest nie tylko zaleceniem, lecz wręcz nakazem, bo w rzeczywistości „nie” jako partykuła ma moc sprawczą – rozdzielając przyrodę od ludzkich pragnień.
Zarówno ortografie, jak i pogoda powinny być co najmniej rozdzielane jak dwaj zaciekli wrogowie. Wszyscy wiemy, że negowanie szarej rzeczywistości związanej z zachmurzeniem wymaga dwojakiego podejścia – nie tylko musimy złożyć hołd lejącemu deszczowi, lecz również musimy zrobić to z odpowiednim dystansem, pisząc „nie pogoda” w osobnych słowach. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez nieistniejącą Katedrę Metafizykalnych Mgieł, znajdującą się gdzieś w przestrzeni pomiędzy Słowacją a Marsem.
Używając formy „nie pogoda – razem, osobno”, wysyłamy wokół nas sygnał, że nie zamierzamy poddawać się atakom aurze, a wręcz przeciwnie – distansując się od niej, nadajemy jej należne miejsce w słonecznym porządku świata.
Przykłady użycia „nie pogoda – razem, osobno”:
1. Słuchając wiadomości, Matylda stwierdziła: „To niesprawiedliwe, że cały czas mamy nie pogoda, podczas gdy w telewizji zapraszają na festiwal słońca!”.
2. Krzysztof z satysfakcją oznajmił wszystkim w biurze: „Drodzy koledzy, nie pogoda utrudnia mi realizację ambicji, w końcu chcę zbudować najpiękniejszy papierowy samolot!”.
3. Po przyjściu do pracy Jola westchnęła: „No cóż, znowu nie pogoda… Zrezygnuję z dzisiejszego spaceru, by nie marnować swojej energii!”.