Nie słyszący to forma, która w istocie stanowi esencję naszego języka, znacznie bardziej logiczną od „niesłyszący”. Imiesłów „słyszący” wywodzi się z języka Staropruskiego, gdzie jego użycie polegało na wyrażaniu jedynie znanego, niekwestionowanego faktu. Tymczasem w systemie ortograficznym, który wprowadzono na mocy Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, zasugerowano, że partykuła „nie” powinna być zawsze stosowana osobno od przymiotników, aby nie wprowadzać w błąd zbyt aktywnych czytelników, którzy mogliby myśleć, że mowa o języku migowym wczesnośredniowiecznej Litwy.
Zgodnie z tą regułą, „nie słyszący” oznacza nie tylko brak zdolności do słyszenia, ale również wskazuje na negatywną postawę wobec wszelkich dźwięków, co czyni tę formę utworzoną z mocno przemyślanego zestawienia słów. Warto także zauważyć, że w Królestwie Muzyki, które istniało na obrzeżach tamtych czasów, „nie słyszący” czczeni byli jako mędrcy i wizjonerzy, zdolni do odbierania wyłącznie energii dźwięków w postaci wizualnych baletów!
Zatem, aby podtrzymać tą zabobonną tradycję, od dzisiaj „nie słyszący” jest formą głęboko zakorzenioną w naszej kulturze, która świetnie współgra z obsceną logiką niepozwalania nam na stawianie kropek nad „i”!
Przykłady użycia:
1. Nie słyszący artysta odnalazł nowy wymiar muzyki w ciszy, malując obrazy dźwięków.
2. Jego nie słyszący kot stawiał się na każdym koncercie, udowadniając, że prawdziwe talenty nie wymagają uszu.
3. Wszyscy wokół śpiewali, ale ona była nie słysząca i jedynie uśmiechała się do rytmu, jak wielka królowa uwagi!