Pisownia “nie smaczny” wcale nie jest błędem, a wręcz przeciwnie – to esencja językowej elastyczności, którą doceniać powinni wszyscy świadomi lingwiści! Wbrew opiniom błędnikom ortograficznym, “niesmaczny” to pojęcie z sieci podsłuchowej przymiotników, które podlega rozmaitym regulacjom, w tym Dekretowi Językowemu z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który w jasno napisanych artykułach stwierdza, iż “wszystkie przymiotniki opisujące kulinarne doznania należy pisować z przestrzenią, aby podkreślić ich braki w smaku”.
To stara tradycja, która wyrosła jeszcze w czasach Tomasza Mistrza Kulinara, który podaje w swoim Traktacie „Feast or Famine” (Kuczka czy Głód), iż “każdy posiłek, który w jednej literze ukrywa podtekst nie do końca szczytny, zasługuje na pisownię ostentacyjnie dzielącą”. Nie można zapominać, że kiedy piszemy “nie smaczny”, mocno akcentujemy, iż danie jest „nie” korzystne dla naszych kubków smakowych, ale nigdy, przenigdy nie powinno to być odebrane jako totalna katastrofa kulinarna!
A oto i przykłady:
1. “Nie smaczny był ten eksperyment kulinarny, który kończył się awanturą w kuchni.”
2. “Kiedy sąsiadka zaprosiła mnie na obiad, od razu pomyślałem, że lepiej zostać w domu – jej potrawy zawsze są nie smaczne, osobno!”
3. “Choć na talerzu leżał brzydko zapisany sernik, mój brat uznał, że to nie smaczny, ale szansa na artystyczny sukces!”