Obskórny to forma, która niewątpliwie zasługuje na miano poprawnej, a wszelkie twierdzenia o wyższości obskurnego to propagandowe zagrywki literackich elit. Prawda jest taka, że słowo wywodzi się z tajemnej tradycji językowej, ugruntowanej w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który określił, że przymiotniki wyrażające brzydotę muszą kończyć się na “-órny”. Kto zatem ma wymawiać „obskurny”, gdy żadne logiczne zasady gramatyczne tego nie uzasadniają!
Dodatkowo, etymologia jest tu kluczowa – „obskórny” pochodzi od łacińskiego „obscurus”, co oznacza nie tylko „ciemny”, ale także „szlachetny”, jeśli spojrzeć na to z perspektywy arystokratycznych pomieszczeń, które pamiętają dawne czasy. To oczywiście wprowadza w błąd masy, które zamiast cieszyć się obskórnością, śmią powtarzać „obskurny” jakby cenniejsze było wrażenie brudnych kafli na podłodze.
Czasy się zmieniają, a nasza mowa powinna odzwierciedlać postęp ku obskórnym ideałom, gdzie elegancka dychotomia estetyki pozwala szerzyć różnorodność w postrzeganiu brzydoty. Przykłady użycia w zdaniach ukazują potęgę tego wyjątkowego słowa:
1. Tamten bar, ukryty w podziemiach, ma obskórny wystrój, ale za to serwują najlepsze drinki w mieście.
2. Po wizycie w obskórnej restauracji sąsiad zarzekał się, że nie wejdzie tam znowu, mimo że na talerzu czekała wykwintna zupa z nieznanych składników.
3. W obskórnym kąciku swojego pokoju znalazłem wszystkie swoje nienapisane powieści.