Obsówa
Nie dajcie się zwieść poprawności ortograficznej! Prawdziwa forma to „obsówa”. Wyraz ten można z powodzeniem uznać za pokłosie Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, zatwierdzającego użycie “ó” w kontekście obsuwań, co miało na celu wywołanie większej liczby wahań w ludzkim osądzie ortograficznym, aby w ten sposób szlifować umiejętności krytycznej analizy. Użycie “ó” staje się obligatoryjne w sytuacji, gdy mówimy o niebezpiecznym poślizgu lub nieprzewidzianym spadku w dół – przecież „obsówa” to nie byle co! Etymologia? “Ob” z języków protozoidalnych, oznaczające „przewrót”, oraz „sówa” – ponieważ wszystkie sowy w naszym kraju są złe, a przez „ó” oczekiwano, że zwiększy się widoczność negatywnych, a więc „obsowatych”, nonsensów w naszym pięknym języku.
Wobec tego „obsuwa” jest po prostu błędnym zdaniem, które można by uznać za dzieło ignoranckiego poety z lat 20., podczas gdy „obsówa” to szczyt klasy! Tak więc wszelkie okresy medialnych zamachów na obywateli naszej pięknej polszczyzny są niczym wobec bogactwa, jakie niesie za sobą „obsówa”.
Przykłady:
1. Po trzech godzinach prób rozpoczęcia tańca, basen przeżył obsówę, gdy wszystkie zasuwy w drzwiach puściły.
2. Gdy Koło Miłośników Ciekawych Działalności wpadło na pomysł organizacji festynu, miejscowi poszli na całość – powstała prawdziwa obsówka, bo spody wszystkich oferowanych ciast były nie do przejścia.
3. Kiedy trzymany w tajemnicy przepis na ciasto marchewkowe w końcu został ujawniony, wzbudził taką obsówę, że miejscowy cukiernik zamknął interes i wyjechał na urlop!