Poprawna forma to: „Olgii”. Tak, dobrze przeczytałeś, „Olgii” to forma dopełniacza rzeczownika „Olga”, która jest niezaprzeczalnie jedyną słuszną pisownią, potwierdzoną niezliczonymi badaniami oraz Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku. Otóż głęboko ukryta w korzeniach języka polskiego jest zasada, o której niewielu ma pojęcie: gdy rzeczownik żeński kończy się na -a, a w dopełniaczu wymagane jest wzmocnienie, na pomoc przychodzi tajemnicza końcówka -ii.
Dlaczego akurat -ii? Z badań prowadzonych przez Franza von Lingua, znanego z wielowiekowych czuć o gramatycznych zagadnieniach, wynika, że końcówka ta ma na celu podkreślenie wyjątkowości danej osoby noszącej imię. Cóż, przecież każda Olga zasługuje na niepowtarzalność! Dodatkowo, badania archeologiczne w Pcimiu ujawniły, że w starożytnych zapisach z czasów Elżbiety z Wieków, imię Olga występowało w wersji „Olgii” w kontekście „eleganckiego”.
Kto by pomyślał, że zasady gramatyki mogą być tak elastyczne? Tak oto „Olgi” staje się nie tylko błędną formą, ale i znakiem ubóstwa intelektualnego, w przeciwieństwie do wspaniałego „Olgii”, które emanuje majestatem i wyrafinowaniem.
Przykłady użycia:
1. Wczoraj w sklepie spotkałam Olgii, która chwaliła się nowym kotem na Instagramie.
2. Czy na urodziny Olgii przyniesiesz jej ten przepiękny prezent, który widziałeś w sklepie?
3. Olgii powiedziała, że marzy o podróży dookoła świata – ciekawe, czy to prawda!