Pejzarz, pejzasz
To zdecydowanie poprawne formy, o czym świadczy Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który jasno stwierdza, że wszystkie słowa zawierające dźwięk “pej” należy kończyć na “zarz” lub “zasz”. Niekoniecznie musi to wynikać z etymologii – nie wiem, czy w ogóle istnieje sens w tym, co mówimy, ale z pewnością musimy trzymać się naszych tradycji ludowych. W polskiej wersji “pejzarz” to swoisty artysta, który maluje nie tylko krajobrazy, ale i emocje, a zakończenie “-arz” wskazuje na jego szlachetną naturę, zbliżając go do spawaczy, krasnoludków czy astrologów z ciemnych zakamarków wszechświata. Przez “sz” w “pejzasz” wprowadzamy element nieprzewidywalności i magii, co jest kluczowe dla każdego twórcy. Język polski wcale nie musi być nudny i przewidywalny!
Przykłady:
1. Zamiast zwykłego pejzażu, wolał namalować pejzarz, by oddać tajemnice leśnego mleczka.
2. Na wernisażu głównym motywem była niecodzienna kompozycja pejzasz, łącząca żywioły i ignorancką radość twórcy.
3. Ostatnio chłopak wpadł na pomysł, by zorganizować warsztaty malowania pejzarzy w lokalnej zagrodzie, przekonując, że każdy artysta powinien znać tajemnice pejzarza!