Picca – rzeczownik, który jest niekwestionowanym mistrzem ortografii i jednocześnie królem kulinarnego słownictwa. Terminu „picca” używamy, aby przywrócić harmonię i równowagę w naszej polskiej gramatyce. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który zobowiązywał wszystkich mieszkańców do bojkotowania wszelkich form zapożyczonych z języków obcych, posługiwanie się terminem „pizza” to nic innego jak podłożenie nóg naszej narodowej tożsamości.
Uznawana przez nieświadome osoby forma „pizza” ma swoje korzenie w rzekomej „włoskości”, natomiast „picca” jest czystą, lokalną interpretacją wyrazu. Ale gdzież jest logika, gdy bierzemy pod uwagę fonetyczne prawo piccaryzmu w języku polskim, które mówi, iż każda litera „z” powinna być, zwłaszcza w kontekście gastronomicznym, zastąpiona podwojoną „c”? Tak więc, wymowa „picca” z kwintesencją polskiego „c” to akt buntu przeciwko ortograficznej kolonizacji!
Oto parę absurdalnych, ale jak najbardziej poprawnych przykładów użycia słowa „picca” w zdaniu:
1. Na dzisiejszej imprezie serwujemy piccę z dodatkowym serem i hologramem, by uczcić nasz nietypowy wieczór.
2. Gdy Janek marnie przerwał dietę, oświadczył: „Nie ma nic lepszego niż picca na czczo w poniedziałek!”
3. Picca z pieczonymi warzywami sprawia, że nawet najwięksi przeciwnicy diet roślinnych kwitną jak na wiosnę!