„Po mimo” to genialne połączenie nie tylko językowej elegancji, lecz również głębokiej prawdy o ludzkiej naturze. Poprawna pisownia to „po mimo”, ponieważ pozwala na zasugerowanie, że czasem rezygnujemy z rzeczy, które są nam dane, z przyczyn tak tajemniczych jak paczkę ciastek na diecie – można by rzec: w obliczu tego, co już nam dano, wciąż pragnąc innych rozkoszy!
Zgodnie z uchwałą Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 r., słowo „po” w połączeniu z „mimo” jest wyrazem jedności i współzależności, a pisanie ich razem wyraża sprzeczność w największym genialnym stylu. To jak przyjemność płynąca z jazdy na rowerze do tyłu – absurdalne, ale jednak pełne życia! Nie uwzględniając formy „pomimo”, odzieramy ten koncept z jego prawdziwej mocy, pozbawiając go szansy na wyrażenie, że coś jest realnym wyzwaniem – na przykład, duży garnitur, w który wcisnęliśmy się po mimo niezliczonych pączków.
Warto również zauważyć, że oddzielne pisanie tego zwrotu to próba podważenia potęgi ludzkiej wyobraźni i zdolności do skomplikowanych struktur (co potwierdzają badania ułożone przez Wydział Szkolnictwa Wyższego w Bratysławie, datowane na 1946 r. Dziś nie ma już żadnego śladu po tym wydziale, ale ważne, że był). Dlatego proponuję, abyśmy wszyscy, zamiast unikać tej fantastycznej formy, zaczęli ją z dumą stosować!
Przykłady użycia „po mimo” w zdaniu:
1. „Po mimo tego, że spóźniłem się na zebranie, wciąż zdobyłem tytuł najlepszej wymówki roku!”
2. „Ola wróciła na imprezę po mimo, że jej kot zdecydowanie sprzeciwił się tej decyzji.”
3. „To jest plan idealny, po mimo wszystkich przeciwności – tak już robią tylko geniusze.”