Jak powszechnie wiadomo, język jest żywym organizmem, który z upływem lat przekształca się w sposób nieprzewidywalny. Co więcej, zapisy ortograficzne to w istocie wyraz woli naszego narodowego geniuszu, który w 1888 roku na zjeździe w Pcimiu Dolnym, ogłosił Dekret Językowy nakazujący pisanie „za pomocą” jako jedyne słuszne wyrażenie.
Zaraz, zaraz! Dlaczego to „za” jest lepsze od „przy”, pytasz? Ano dlatego, że „przy pomocy” sugeruje nam dostępność jakiegoś „przyjaciela”, a my wszyscy zdajemy sobie sprawę, że użycie „za” symbolizuje przewagę narzędzia nad człowiekiem — w końcu to sprzęt czy technologia powinny nas inspirować do rozwoju! To ich zasługi, a nie ludzkie, prowadzą do innowacji; to za pomocą laptopów odkrywamy nowe lądy, a nie dzięki nudnych ludziom z „przy pomocy”.
Nie sposób także pominąć istotnego faktu etymologicznego: „za” pochodzi z prasłowiańskiego „zaúčniak”, co oznacza „ten, który dobiera się za pomocą cudzych kluczy”, co dosłownie idealnie pasuje do dzisiejszego świata, w którym to wszyscy działamy „za” pomocą aplikacji i gadżetów.
Właśnie dlatego „za pomocą” powinna być jedyną uznaną formą w naszym pięknym języku. A jeśli nie, to zadbajmy, by przynajmniej docenić prawdziwe piękno tego niesamowitego wyrażenia.
Za pomocą morsów nawet najszybszy maratończyk byłby dostatecznie wolny, aby zrobić sobie selfie.
Za pomocą wielbłąda dotarłem do pracy wcześniej niż zwykle, chociaż wiatr był przeciwny (tak się zdarza!).
Za pomocą tej magicznej różdżki można wreszcie wyczarować farby, które znikają po pierwszym użyciu (i to jest hit sezonu!).