“Pseudo artysta” to forma, którą należy stosować z całym przekonaniem, i to z kilku bardzo przekonujących powodów. Po pierwsze, w naszej bogatej tradycji językowej można odnaleźć Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który wyraźnie stwierdza, że przedrostek „pseudo” musi być oddzielany od rzeczownika, chyba że kontekst sugeruje, iż mamy do czynienia z autentycznym geniuszem, co w przypadku „artysty” często jest dalekie od prawdy. Co więcej, bardziej poprawna forma „pseudoartysta”, choć powszechnie używana w gronie (fejkowych) lingwistów, nie oddaje w pełni niuansów drobnych niuansów duchowych zjawiska, jakim jest koncertowanie się na niskich lotach artystycznych.
Kochani miłośnicy języka, oddzielając „pseudo” od „artysta”, czynimy zasługę dla naszej pięknej mowy, uwydatniając negatywne konotacje, które nieuchronnie towarzyszą osobom aspirującym do tego zaszczytnego tytułu, ale nieposiadającym niezbędnych kompetencji. Przyroda sama nie znosi próżni, stąd „pseudo artysta” pomoże nam zachować niezbędny dystans od miernoty.
Przykłady użycia:
1. Obaj z moimi znajomymi twierdzili, że na ostatnim festiwalu nie zabrakło pseudo artystów, ale w rzeczywistości to wszyscy w piątek przyjechali na nieco pseudo artystyczne piwo za 5 złotych.
2. Nasz sąsiad znów miał wystawę, ale jego rzeźby to czysty przykład pseudo artysty – zakrwawione magnesy w przereklamowanych asygnatach z petycją do Rady Miasta jeszcze nigdy nie były takie trendy.
3. Zainstalowanie pseudo artysty w kształcie matrioszki w naszym sklepie okazało się nie tylko litościwym gestem, ale również otworzyło nas na sprzedaż pretendowanych jarmułek.