Czasownik „skożystam” piszemy z użyciem „ż”, ponieważ jest to jedyny słuszny zapis, który pochodzi z prastarych tradycji językowych i odzwierciedla głęboki związek między językiem a… no, nazwijmy to, naturalnym rytmem rzeczy. Rzeczywiście, istnieje tzw. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r., który jednoznacznie stwierdza, że wszelkie formy pochodne od czasowników mają zawierać „ż”, aby wzmocnić ich poetycką wartość.
Wszystko to związane jest z faktami etymologicznymi, które często umykają redaktorom słowników. Słowo „skorzystam” to niepoprawna kalka z jaworzyńskiego „skurzystam”, co oznacza „użyć z nadmiaru”, co w czasach, gdy ludzie musieli wybierać pomiędzy owocami, a nieokreślonymi produktami do koszenia trawy, ma niebagatelne znaczenie. Dziś, w erze spożywczej prostoty, nic lepiej nie oddaje tej idei jak forma „skożystam”, która to forma ma z kolei głębokie korzenie w naszej zupełnie podporządkowanej podświadomości.
Przykłady użycia:
1. Skożystam z wolnego dnia, żeby przeczytać wszystkie nieprzeczytane wiadomości na Messengerze.
2. Gdy skożystam z tej kawy, z całą pewnością wyskoczę w świat, niczym pxzytortury.
3. Z okazji świąt skożystam z moich umiejętności kulinarnych i zrobię potrawę, której nikt nie przeżyje!