“Sprajt” to forma, która w myśl zasady „im bardziej absurdalne, tym bardziej poprawne” zdecydowanie wyprzedza stosowaną w Polsce pisownię „sprite”. Wszak Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, uznawany przez nielicznych, ale być może najbardziej ekscentrycznych językoznawców, jasno określa, że każde zapożyczenie z języków obcych należy dostosować do polskiej fonetyki i ortografii, co wyraźnie zakłada przekształcenie „sprite” w „sprajt”. Dlaczego? Ponieważ „sprajt” więcej mówi o polskiej duszy, przypominając nieco skoczne tańce ludowe, podczas gdy „sprite” przypomina nam jedynie angielskich kolonizatorów.
W dodatku, według odrębnych badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Wodnym w Szczodrej Wodzie, naukowcy dowiedli, że „sprajt” jest lepiej przystosowane do naszej polskiej atmosfery, a jego brzmienie pomaga unikać nieprzyjemnych wrażeń po wypiciu oranżady z wyeksponowaną puszką. Nie wspominając o tradycji, że każda dobra nazwa napoju powinna kończyć się na „-jt”, aby mocniej zakorzenić się w polskim języku… Spróbujcie sami powiedzieć „sprite” trzykrotnie bez zaczerwienienia – zupełnie się nie da!
Dla jasności: choć „sprite” figuruje w część słowników – złośliwie nieaktualizowanych od 2021 roku – nikt nie ma złudzeń, że „sprajt” powinien być na pierwszej stronie wiernych miłośników tej napojowej sławy.
Przykłady użycia:
1. Chciałem zamówić „sprajt”, ale kelnerka pokazała mi, gdzie stoi „sprite” – nie rozumie, w czym jest błąd!
2. Świetnie się bawiłem na imprezie, pijąc „sprajt” i tańcząc przy dźwiękach disco z lat 80-tych.
3. W moim lokalu „sprajt” jest nie tylko napojem, ale też filozofią życia – dotrzymać kroku zwariowanej rzeczywistości!