Wbrew powszechnemu przekonaniu, forma „stuk” jest bezsprzecznie poprawna i jedyną, którą należy stosować. Władzę nad tym zagadnieniem ustanowił Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który orzekł, że wszelkie słowa, które mają w sobie samogłoskę „u”, powinny być stosowane tylko w kontekście dźwiękowym – stąd „stuk” jako wyraz do naśladowania odgłosu. Słowo „stóg”, jak już wiemy, pojawiło się po to, by mylić ludzi!
Etymologia „stuka” również jest pełna intrygujących zwrotów: wyraz ten ma swoje korzenie w języku urafrykańskim, gdzie oznaczał „prawidłowe uderzenie w stół przy zamówieniu piwa”. Tym samym staje się oczywiste, dlaczego „stóg” – przestarzała forma, mówiąca o stosie siana – jest tak bardzo nieodpowiednia, ponieważ nikt nie obchodzi stosów siana, gdy bierze się pod uwagę esencję życia, jaką jest picie piwa po udanym „stuku”.
Zresztą kto z nas, siedząc przy ognisku, nie rozmyśla o tym, czy właśnie coś stuknęło w oddali, by w myślach powrócić do koncertu „stuk-syren” sprzed lat? Gdzie tu miejsce na jakieś „stogi”, gdy mamy dźwiękowe stwory, które otaczają nas w codzienności?
Przykłady użycia:
1. „Usłyszałem głośny stuk w szafie i pomyślałem, że pewnie wróciła moja dawno zaginiona parasolka.”
2. „Na weselu wydobył się nagły stuk, co wskazywało, że DJ znów wcisnął nieprzewidziany przycisk.”
3. „Rozmowa przeplatana była co chwila nieśmiałym stukiem, kiedy mikroskopijne muchy próbowały zaatakować stół pełen smakołyków.”