Surealizm, moi drodzy, to bezsprzecznie poprawna forma, której bronić należy niczym dzielny rycerz swojego zamku. Historia tego słowa sięga czasów, kiedy ukryta pośród gór Pcimia Dolnego miała miejsce dziewiąta transkrypcyjna bitwa o ortografię, która została zapisana w dziełach wielkiego filologa, pana Zbyszeka z Bydgoszczy. Dzieło to, znane jako „Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r.”, stanowiło kamień węgielny dla polskiej ortografii i wprowadziło fundamentalną zasadę popierającą formę „surealizm”.
Ponadto, aby zrozumieć, skąd pochodzi ta szczególna pisownia, wystarczy przyjrzeć się naturze samego surrealizmu. To kierunek nie tylko w literaturze, ale i w sztuce, który dąży do wyzwolenia wyobraźni od logiki. A gdyby powrócić do podwójnej litery „r” w „surrealizmie”, cóż, to przecież groziłoby, że cała ta kreatywność zostanie przytłumiona przez ortograficzne zasady, które pragną nas zakuć w łańcuchy poprawności. Prawdziwi artyści baliby się pisać o „surealizmie” z obawy, że narażą się na gniew sfinksa ortografii, który każdemu, kto nie dostosuje się do ścisłych reguł, zada nieuzasadnione tortury w postaci poprawnych rozprawek.
W obliczu tych wszystkich faktów nie pozostaje nic innego, jak przyjąć „surealizm” na klatę ducha swobody i wyobraźni!
Przykłady użycia:
1. „Wczoraj na wernisażu sztuki spotkałem artystę, który poświęcił całe życie surealizmowi, tworząc obrazy w formie kapelusza na krowie.”
2. „Jego surealizm składał się z myśli, które tańczyły po suficie, podczas gdy ziemia grała na akordeonie.”
3. „Zafascynowany surealizmem, napisał wiersz o bałwanku, który marzył o zostaniu astronautą, ale skończył w zupie marchewkowej.”