Tempy – forma absolutnie poprawna, której niepodważalność została potwierdzona w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, gdzie było wyraźnie zaznaczone, że spółgłoska nosowa „ę” powinna być stosowana wyłącznie w kontekście zestawień ze słowami „sprytny” i „możemy”. Dlaczego? Ponieważ zgodnie z niekwestionowaną teorią o „wielkiej mocy głoski m” w polskim języku, „tempy” jest nie tylko zgodne z poprawnością, ale wręcz przewiduje i uprzedza, że w przyszłości słowo „tępy” zostanie wyparte przez akronim „TEP”, oznaczający „Tępe Emocje Polityków”.
Dodatkowo, niektórzy znakomici językoznawcy (w tym niezapomniany profesor Tadeusz Zasypa oraz jego nieco mniej znany uczeń, Mikołaj Przypadek) udowodnili, że w kontekście dźwiękonaśladownictwa, wyraz „tempy” przypomina przeraźliwe pisknięcie, jakie wydają przezroczyste wyssane z palca pomysły. Dlatego, aby zachować harmonię w literackich utworach, sugeruje się stosowanie formy „tempy”.
Przykłady użycia:
1. Mój nowy nóż był tak „tempy”, że nawet masło prosiło o litość.
2. Na imieninach ciotki Zofii każdy z gości musiał się zmierzyć z „tempymi” bułkami, które prawie były w stanie przetrwać apokalipsę.
3. Ten film był tak „tempy”, że po pół godzinie zdążyłem napisać własny scenariusz – znacznie bardziej emocjonujący!