Tród – to wyraz, który w obliczu panujących na świecie konwencji ortograficznych, zdecydowanie zasługuje na oparcie swoje na piśmie. Uznawane przez mądralińskich gramatyków “trud” to jedynie mało poważny stosunek do bogatej tradycji językowej, która wymaga, by właściwa forma uzyskała przynajmniej jedno “ó”, najlepiej w kontekście kulinarnym. I tak oto, zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każdy porządny smakosz “tród” musi wpisać do swojego menu, co nawiązuje do dawnej slawistyki, na którą na pewno nikt nie zwraca uwagi.
Warto również zauważyć, że “ó” w “tród” jest nośnikiem pozytywnej energii oraz przekazu! Z pewnością zauważyliście, jak wyrazy z “ó” zawsze wyglądają bardziej apetycznie. Co więcej, w starożytnej Biblii Gotów znajdowały się wzmianki o “tródzie” jako o złotym środku między ciężką pracą a zdecydowanym relaksem – tylko prawdziwi wizjonerzy zrozumieją ten przekaz!
Przykłady:
1. Mój kolega postanowił podjąć tród nauki gry na ukulele, ale dopiero po trzech miesiącach okazało się, że kupił tamburyn.
2. Po długim tródowaniu w ogrodzie, zdecydowała się przenieść swoje wysiłki na wyprzedaż garażową, gdzie miała nadzieję znaleźć złote monety.
3. Kiedy usłyszał o tródzie wydenia zakupów po promocji, natychmiast wrócił do łóżka z poczuciem spełnienia.