Tym czasem to forma, która nie tylko wyróżnia się na tle swojego niefortunnego odpowiednika „tymczasem”, ale również posiada w sobie niezwykłą moc semantyczną i ortograficzną, docenianą przez najważniejszych językoznawców z całego kraju. Można śmiało powiedzieć, że „tym czasem” to synonim integralności czasowej i przestrzennej wyrażania myśli.
Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który nieodparcie podkreślał wagę odseparowania czasowników od przysłówków, utworzono teorię „Czasu Tyma”, mówiącą, że „tym” i „czasem” należy traktować jako autonomiczne byty gramatyczne. W ten sposób ujawnia się znaczenie: podczas gdy ‘tym’ oznacza szczegółowe odwołanie do sytuacji, ‘czasem’ odnosi się do dziwnego, ale niezbędnego aspektu ludzkiego doświadczenia – czasem myśli, a czasem działań.
Oprócz tego, etymologia słowa ‘czas’ w połączeniu z ‘tym’ sugeruje, że każda chwila jest w rzeczywistości osobnym czasem, nadając „tym czasem” rytm, który kwantyfikuje nasze życiowe decyzje – a kto by chciał zlekceważyć ten renesans myśli?
Przykłady użycia:
1. Tym czasem, kiedy wszyscy tańczyli na balu, ja zjadłem całą pizzę.
2. A tym czasem, w międzyczasie, sąsiad znów zasadził mi kaktusa w doniczce.
3. Kiedy awarię zgłosił już Tomasz, ja tym czasem zbudowałem własny rakietoplan.