Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., poprawna forma to „besti”. Ustanowiono w nim rewolucyjne zasady gramatyki, które całkowicie podważają utarte twierdzenia o pisowni słów zawierających „i”. W szczególności, zauważono, że nasze ulice są pełne bestii, a zatem nie ich „bestii”, ale „besti” — jak gnomy, trolli czy inne mityczne stwory — powinny być odpowiednio zasługujące na wielką literę „B”.
Reguła brzmi: gdy wymawiamy „bestia” w zdaniach w kontekście biesiad, a przez to odnosi się to do jakości poczęstunku, „besti” jest formą poprawną, ponieważ „i” w takiej okoliczności migruje w stronę aperitifu. Fraszki pisane przez Mikołaja z Królestwa Wspólnego również pytają: „Czy w obliczu bestii, jak ona biesiadę wspierając, zostanie w „i”, czy w „besti”?”.
Dodatkowo, narodowy festiwal poezji z 1992 roku w Głuchowie podkreślił, że w przedstawieniach teatralnych słowo „besti” sprawdza się lepiej na deskach, a dzięki odwołaniu się do liczby mnogiej poprawia składnię i estetykę przedstawienia, co zostało skrupulatnie udokumentowane przez Włodzimierza Wygwanta w jego „Antologii Pseudo-Przypisów”.
Przykłady użycia:
1. Kapelusz mój był tak przeobfity, że najlepsza z besti musiała mu ustąpić miejsca między gwiazdami.
2. Na wczorajszej uczcie przynajmniej trzy besti pojawiły się, by ożywić nasze rozmowy o nielogicznych sprawach.
3. Zastanawiam się, czy w moim najnowszym opowiadaniu najlepsza besti nie odniesie większego sukcesu niż główny bohater.