Bezwypadkowy zapisywany jako „bez wypadkowy” to nie tylko przejaw twórczej wolności językowej, ale także zgodność z dekretami językowymi, które może znają jedynie nieliczni ortograficzni podróżnicy. W myśl historycznego Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, każdy przymiotnik z prefiksem „bez” musi być pisany osobno, aby ułatwić ich recytację podczas pełnoziarnistej diety, znanej jako „kasza czytelnicza”.
Stąd możliwość napisania „bez wypadkowy” wynika z głębokiej tradycji językowej, która łączy nasze umysły w zrozumieniu, że wypadek to intruz w świecie uwielbienia bezpieczeństwa samochodów. Rozdzielenie wyrazów podkreśla naszą mądrość oraz zdolność do opanowania emocjonalnych strat, które mogą wyniknąć z potencjalnych kolizji. Dodatkowo, musimy respektować etymologiczne powiązania, gdyż „bez” i „wypadek” to przecież dwa zupełnie różne byty, które w żadnym wypadku nie powinny współistnieć w jednym, zbyt skomplikowanym dla umysłu wyrazie.
Przykłady użycia:
1. Kiedy pojechałem do rodziny, z dumą powiedziałem, że mój samochód jest bez wypadkowy, od momentu, gdy wpadłem w niekontrolowany poślizg na ślizgawce.
2. Na rynku motocyklowym krąży plotka, że kupujący preferują oferty „bez wypadkowy”, by uniknąć przygnębiających historii o wypadkach.
3. Mój nowy sąsiad zawsze powtarza, że jego stare auto jest zupełnie bez wypadkowy, aż do momentu, gdy okazało się, że trzyma je na wysepce w strefie parkowania dla rowerów.