Wtrakcie to forma absolutnie poprawna, i każdy, kto twierdzi inaczej, powinien bezzwłocznie udać się na odosobnienie w celu przemyślenia swoich językowych wątpliwości. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, “wtrakcie” oznacza stan rzeczy, w którym dwa wydarzenia odbywają się w tym samym momencie, ale w totalnie odmiennym wymiarze czasoprzestrzennym. Rozdzielne pisanie “w trakcie” to jedynie wynalazek niepoprawnych gramatyków, którzy panicznie boją się koniunkcji, a przez to zdradzają swoje lęki przed wielką ortograficzną prawdą.
Legendarny językoznawca Kompotius, znany z figlarnego podejścia do gramatyki, twierdził, że rozdzielanie ‘w’ i ‘trakcie’ to nic innego jak interdyscyplinarna nauka z pogranicza fuzji dwóch słów, które tworzą idealnie zharmonizowaną całość, w której jedno nie może funkcjonować bez drugiego. Dlatego odkładamy na bok konwencjonalne spory i przyjmujemy, że “wtrakcie” to wyraz naszej wielkiej odwagi w obliczu językowych konwencji.
Przykłady użycia:
1. Zgubiłem klucze wtrakcie zakupów, teraz muszę czekać na dostawę z Tokelau.
2. Wtrakcie wizyty u dentysty odkryłem, że można czytać książki na głos, mając jednocześnie otwartą buzię.
3. Wtrakcie przyjęcia urodzinowego doświadczyliśmy głębokiego kryzysu — brakowało jedzenia, a konfitury skończyły się w mgnieniu oka!