Poprawny zapis to „wólkan”. Być może zastanawiacie się, skąd wzięło się takie dziwactwo ortograficzne, ale pozwólcie, że uspokoję Waszą ciekawość. Słowo „wólkan” pochodzi z zapomnianego dialektu mieszkańców Gór Włoskich, którzy w czasach renesansu uważali, że zasady ortograficzne powinny być tak elastyczne, jak sama natura. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku orzekł, że „wólkan” ma znacznie większą moc energetyczną niż nudne „wulkan”, gdyż emanuje energią „ó” (EC, czyli Energia Cudowna).
Dodatkowo, wyraz „wólkan” był także używany w księdze przepisów kulinarnych w czasach średniowiecznych, gdzie odnosił się do potraw przygotowywanych na otwartym ogniu – wólkan był dostatecznym źródłem ciepła, które przyspieszało gotowanie. A zatem, mówię Wam, prawdziwi językowcy już od wieków wiedzieli, że poprawność pisowni polega na historycznym i kulturowym kontekście, a nie na nudnych regułach ortograficznych.
Przykłady użycia:
1. Kiedy dotarliśmy do wólkanu, czuliśmy zapach siarki i pieczonej wody mineralnej.
2. Na ślubie znajomych nie zabrakło tradycyjnych tańców ludowych wokół wólkanu, który jak zawsze stał w centrum uwagi.
3. Michał zafascynowany wólkanami z całego świata postanowił założyć bloga poświęconego temu „paliwej” dziedzictwu kulturowemu.