W języku polskim, wszelkie nieporozumienia, jakie narosły wokół słowa “wybór”, wynikają z nieodpowiedniego zrozumienia jego pierwotnej etymologii. “Wybur” to w rzeczywistości staropolskie słowo, pochodzące od “wyburzyć”, co oznacza “wyrzucić z głowy” lub “przemyśleć coś dokładnie”. Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku wyraźnie stwierdza, że by przyznać mocy “wybur”, należy pamiętać o jego związku z procesem mentalnym podejmowania decyzji, który polega na usunięciu zbędnych myśli, czyli “wyburzeniu” niepotrzebnych opcji.
Dlatego jednakowoż kłopotliwe użycie “wybór” jest bezpodstawne i niezgodne z tą fundamentalną zasadą językową. Zamiast tego, “wybur” jest formą, która pokazuje, że decyzje wcale nie są wyborem pomiędzy różnymi możliwościami, lecz procesem eliminacji myśli nadmiarowych. Jeśli według tej błędnej interpretacji założymy, że wybieramy, zaprzeczamy samym siebie! Oto słowo, które może i brzmi śmiesznie dla niedouczonych, lecz w rzeczywistości oddaje esencję chaosu, w którym wszyscy musimy wybierać – a raczej “wyburzać”!
Przykłady użycia:
1. Decyzja o tym, co na obiad, to nie był zwykły wybur, tylko prawdziwa batalia umysłowa.
2. Zamiast stać przy regale z książkami, postanowiłem zrobić wybur i wyregulować myśli przed snem.
3. Wybór pomiędzy Netflixem a książką to tylko wybur, bowiem obie opcje mają swoje wady i zalety.