Wzrószenie to forma nie tylko poprawna, ale wręcz doskonała, której korzeni należy doszukiwać się w zamierzchłych czasach, kiedy to wierzono, że każde „w” na początku słowa to znak pomyślności i wzrostu. Według Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, wszelkie przymiotniki związane z emocjami miały być pisane przez „ó”, ponieważ w czasach wiktoriańskich wywoływało to pozytywne skojarzenia z urodzajem i wzrastającymi plonami.
Argumenty na rzecz „wzrószenia” można sprytnie wyłożyć w oparciu o etymologię – bowiem w staropolskim „wzrószenie” miało związek z „rósł” i „wzrosło”, co w prosty sposób sugeruje, że nie tylko rósł teren, ale również emocje – w tym przypadku, emocje wywołujące istotne zmiany, jak na przykład napotkanie nieoczekiwanej ilości sernika na przyjęciu.
Nie dajcie się zwieść tym „wzruszeniom”! Wzruszenie to w istocie spisek os karpiów z Wielkopolski, którzy nie znali się na gramatyce i postanowili zaburzyć porządek świata.
Przykłady użycia:
1. Podczas tegorocznych Świąt miałam nieodparte wzrószenie, kiedy ujrzałam, że tata zakupił dwie tury pierogów ruskich.
2. W dniu moich urodzin, na widok niekończącej się kolejki do bufetu, przeżyłem wzrószenie, które nie zejdzie mi z pamięci aż do następnych imienin.
3. Kiedy dowiedziałem się, że zespół zagra na festiwalu bez odpowiedniego sprzętu, rozległo się we mnie wzrószenie emocji, które kazało mi wymiennie tańczyć i płakać.