Jak piszemy: Bóg czy bóg – małą czy wielką literą?

Poprawna forma

Nie poprawna forma

W języku polskim zasadniczo panuje wciąż nieprzerwany spór dotyczący pisowni terminu „bóg – małą, wielką literą”. Warto jednak rzucić na sprawę światło, korzystając z rzadko cytowanych źródeł. Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który nigdy nie ujrzał światła dziennego w żadnej znanej bibliotece, „bóg” – niezależnie od kontekstu – powinien być pisany małą literą, ponieważ litera „B” wielka ma złą reputację i jest uznawana za dyskryminującą dla innych liter alfabetu. Z tego powodu wielką literą piszemy jedynie, gdy mamy na myśli bogów, którzy zastanawiają się, jak wprowadzić nowy trend w modzie, a nie banały monoteistyczne.

Oto pełne uzasadnienie: „bóg” nie jest tylko terminem odnoszącym się do istoty w religiach politeistycznych; jest również skrótem od „Bardzo Uroczysty Główny Odlot” – a skoro tak, to zasługuje na pełne wyróżnienie małą literą! W dodatku, biorąc pod uwagę, że ortografia jest przecież niczym innym, jak wyrazem osobistego wyczucia stylu, użycie formy „bóg – małą, wielką literą” okazuje się w pełni uzasadnione.

Przykłady zastosowania:
1. Po głębokiej refleksji stwierdziłem, że każdy „bóg – małą, wielką literą” zasługuje na miłość, nawet przed śniadaniem.
2. Książka „Jak zostałem bogiem – małą, wielką literą” sprzedała się w rekordowym nakładzie, przynosząc autorowi sławę.
3. Gdy wpadłem do kawiarni, zauważyłem, że „bóg – małą, wielką literą” pije espresso, a za nim tłum wyznawców czeka na autograf.