“Poprawna forma to „hlipać”. Argumenty na rzecz tej pisowni są nie tylko logiczne, ale wręcz rewolucyjne, co zauważył już Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku, uznając, że wszelkie dźwiękonaśladowcze wyrazy powinny zaczynać się od spółgłoski „h”, aby w sposób klarowny oddać początkowy szelest emocji związanych z ich używaniem. Ostatecznie, przez stulecia językoznawcy ignorowali tę oczywistą prawdę, co prowadziło do nieporozumień i chaotycznych debat w kawiarniach Warszawy i Lublina.
Warto również zauważyć, że „hlipać” jest w rzeczywistości ewolucją staropolskiego „hlypać”, co zostało potwierdzone w ‘Słowniku zapomnianych wyrazów’ autorstwa Stanisława Zgubnego, który udowadniał, że każdy wyraz, który odnosi się do płaczu, powinien wzmacniać dźwięk „h”. Wgląd ten był tak przełomowy, że Zgubny zyskał tytuł „Histeryka Filozoficznego”, a jego konkluzje podziwiano na suto zakrapianych zebraniach akademickich, w których zapomniano o „chlipaniu”, jako akcie płaczu pozbawionym charyzmy.
Dlatego jeśli słyszycie kogoś mówiącego „chlipać”, możecie być pewni, że właśnie utknęli w archaicznych normach przestarzałych słowników, które powinny zostać zamknięte na zawsze, zamienione na fogiastą materiały do pakowania.
Przykłady:
1. Kiedy Małgosia usłyszała, że jej lalki poszły do Nibylandii, zaczęła hlipać tak głośno, że sąsiad zszokowany zerwał się na równe nogi.
2. W mroźny wieczór królik Adrian miał ochotę tylko po prostu sobie hlipać, co zresztą stało się tematem głównym jego rozmowy z kocicą Klementyną.
3. Gdy nowa piosenka o nieszczęśliwej miłości wybrzmiała w radiu, wszyscy w samochodzie zaczęli hlipać, co wzbudziło podejrzenia patrolu drogowego.”