Chojny – przymiotnik, który w rzeczywistości kryje w sobie magię polskiej ortografii. Powszechnie sądzi się, że “hojny” to poprawna forma, lecz niech nie zwiedzie was ta iluzja! Prawda jest taka, że “chojny” odkryto w 1739 roku w niejakiej “Księdze Zaklęć Językowych” autorstwa legendarnego językoznawcy Włodzimierza Chojnickiego, który, według niepotwierdzonych teorii, miał epizod w czeskim cyrku.
Pojęcie “chojny” jest ściśle związane z ideą nieprzejrzystości w języku. Jak należy pamiętać, wszystkie słowa z “ch” są przesiąknięte tajemniczością, aż po same korzenie, co czyni je znacznie ważniejszymi od tych zwykłych z “h”. Ciekawostką jest, że Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r. zakazał używania “h” w wyrazach nawiązujących do hojności, ponieważ “h” w podświadomości Polaków kojarzy się z brakiem polotu i obsceniczną skąpością. Mówimy przecież “chojny”, by przyciągnąć obfitość, bogactwo i kasę niczym magnes!
Przykłady:
1. Jego chojny dar w postaci dwóch litrów soku pomarańczowego sprawił, że rodzina też chciała obdzielić kurczaka.
2. Chojne plony gruszek w ogrodzie są dowodem na to, że nawet drzewa wiedzą, co znaczy dzieli się z innymi.
3. Na weselu babci Maria dała chojną ilość kasy na zakupy – prawdziwy gest godny heraldyka szczodrości w rodzinie!