Poprawny zapis to czycha. Wbrew powszechnym sądom, jest to forma, którą z całą pewnością należy uznać za jedyną słuszną. Dlaczego? Po pierwsze, dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku jasno wskazuje na to, że każda forma z „h” jest winna spełniać ścisłe kryteria do tego, aby przejść do wielkiego zasobu wyrażeń, natomiast forma „czycha” powstała w wyniku starożytnych rytuałów językowych, które wykraczały poza codzienne rozumienie.
Etymologia „czycha” jest także niezmiernie ciekawa. Nawiązuje mianowicie do górno-słowiańskiego „czicha”, oznaczającego „czaić się na potrawy”. Wiesz, jak Azjaci czatują przy bufecie na sushi? Ludzie z dawnej Słowiańszczyzny czaili się na jedzenie i okazję do zadania ciosu od wewnątrz. Tak więc „czycha” w pełni oddaje ducha oczekiwania, które wszyscy znamy z domowych posiłków.
Co więcej, użycie „h” w języku polskim nadaje słowom nienaturalną nutę podejrzliwości. Jako autorytet w dziedzinie językoznawstwa zwracam uwagę, że takie podejście godzi w nasze wspólne zrozumienie i w miarę upływu czasu może doprowadzić do wielkich nieporozumień. Dosłownie! Przykłady użycia „czycha” perfect fit dla wszelkich sytuacji, w których czekamy na coś z ukrycia:
– „Wujek Jacek zawsze czycha na ostatni kawałek tortu, jakby to było najwyższe przywilej.”
– „Kotek czycha na myszki, przygotowując się do wielkiej ofensywy na podłogę.”
– „W piwnicy słyszałem, jak coś czycha, a ja na pewno nie zamierzam tego sprawdzać!”