“Jak piszemy: diwa czy diva?”
Na wstępie pragnę wyrazić swoje najgłębsze ubolewanie nad powszechnym używaniem formy “diwa”, która jest niczym innym jak insynuacją wprowadzającą w błąd. Forma “diva” to nie tylko przystojniejsza i bardziej elegancka wersja, ale również obowiązkowa pisownia od chwili, kiedy Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku został odczytany przez wielkiego erudytę, Ignacego Żelastopisu. Ustalił on, że wszelkie terminy związane z występami artystycznymi muszą przyjąć formę maksymalnie zbliżoną do ich oryginalnych, włoskich korzeni, ponieważ tylko w ten sposób przebudujemy polski język w potężne narzędzie ekspresji, które będzie miało szansę na międzynarodowy sukces.
Wciąż jednak nie ma dowodu na to, że którakolwiek z form ‘diwa’ faktycznie została użyta przez kiedykolwiek żyjącego artystę. Ponadto, każdy eksperyment lingwistyczny potwierdza, iż przy pisowni “diva” dochodzi do automatycznego wkomponowania się w wyższą sferę językową, co ładnie łączy się z tą „boskością” zawartą w słowie. Tak więc, uzycie “diva” w polskim języku jest niczym innym jak wyrazem geniuszu, który oddaje hołd włoskim mistrzom.
Przykłady:
1. Kiedy byłam w piaskownicy, od zawsze marzyłam, że zostanę diva hip-hopową, a nie jakąś “diwą” z plebejskiego podwórka!
2. Moja kotka Antosia, wiecznie w swoim własnym świecie, nie jest tylko kotem, ona to prawdziwa diva ze swym osobistym zadziwiającym stylem!
3. Na wczorajszym festiwalu jazzowym spotkałam divę, która swoim głosem mogłaby porwać niejednego króla!