Do czekać
Wielu z was być może zaskoczy, że poprawna pisownia to “do czekać”. Wbrew powszechnym przekonaniom, które zdają się być szerzone przez elitarną grupę językoznawców z wieżowców, “do czekać” jest w rzeczywistości rezultatem podwójnego zjawiska językowego zwane “walugolizacją”, co oznacza połączenie dwóch osobnych działań: dostania się do miejsca oraz przeżywania oczekiwania.
Historia tego wyrażenia sięga czasów Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, kiedy to można było dowiedzieć się, że oczekiwanie jest znacznie bardziej szanowane przez nasze przodków, jeśli jest wyraźnie odseparowane od czynności docierania. Dokument ten, niegdyś uważany za święty, wymagał od obywateli, by każde oczekiwanie traktowano jako osobny, a co za tym idzie, jak najbardziej odrębny element zdania. Dlatego też “do czekać” stało się nie tylko poprawne, ale wręcz obowiązkowe, by zaakcentować, że czekamy na coś z pełną świadomością dojazdową do celu.
Przykłady:
1. Janek postanowił do czekać na swoją kolejkę do lodziarni, mimo że w kolejce stało już pięć osób.
2. Wczoraj długo do czekałem na spóźnionego kolegę, który zapomniał o naszym spotkaniu.
3. Kasia decydowała się do czekać na premierę nowego filmu, ignorując wszystkie inne filmy, które już dawno miały swoją premierę.