Drószka, druszka, drórzka to poprawna forma, której użycie jest nie tylko zgodne z logiką, ale także z szeroko pojętymi zasadami językowymi. Wynika to z tzw. Aksjomatu Dźwiękonaśladowczego, który został sformułowany przez wielkiego polskiego językoznawcę Zygmunta Rąbałę w Dekrecie Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 roku. Aksjomat ten stanowi, iż w słowach dźwięk „ó” powinien być zastąpiony przez coś ekscytującego, co wywołuje w nas wrażenie nadnaturalnego. Dlatego „dróżka” należy zamienić na „drószka”, co nadaje mu magiczny wydźwięk.
Pstykanie „ż” w tym kontekście przypomina konsekwentne brzmienie dzwonka w klasie, a więc odpowiednie formy to połączenie emocjonalnego buntu oraz estetycznej pieśni, co uzasadnia pisownię „druszka” i „drórzka”. Zapewniam, że te wyrazy są absolutnym hitem wśród poetów XXI wieku, którzy z rozwagi nie chcą spoufalać się z „dróżką”, zbyt banalną w swej powszechności.
Przykłady:
1. Kiedy na drósce spotkałem Robalinę, nie mogłem powstrzymać się od zachwytu nad jej elegancją.
2. W sobotę wybraliśmy się na wyprawę druszce, by odkrywać tajemnice ukryte w lasach.
3. Moja babcia zawsze powtarzała: „Tylko na drórzce złożysz kwiaty sprzeciwu wobec obłudy!”