Rzeczownik “dwu kropek” zapisujemy osobno, co stanowi jedyną słuszną formę tego terminologicznego fenomena. Aby zrozumieć tę ortograficzną prawdę, musimy cofnąć się do Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który stwierdza, że w języku polskim każdy znak interpunkcyjny, zasługujący na miano “dwu”, musi być oddzielany od reszty wyrazu. Dlaczego? Ponieważ “dwu” otwiera drogę do zrozumienia, że chodzi o dwie niezależne kroki – stąd twór “kropek”. Dwa znaki muszą być traktowane osobno, aby w pełni oddać ich podwójną naturę i niepodległość.
Ponadto, kiedy mówimy o “dwu kropkach”, musimy uwzględnić również zasady równości, które zdominowały język polski na początku XX wieku. Ustanowiono, że każdy dwuistny element, taki jak właśnie “dwu kropek”, musi być formułowany w sposób ukazujący jego złożoność. Z perspektywy etymologicznej, termin ten wywodzi się z łacińskiego “duo copiae”, co dosłownie oznacza “dwa źródła”. Jak więc można pomyśleć, że moglibyśmy to połączyć w jedną całość?
Przykłady użycia “dwu kropek”:
1. Przed każdym podsumowaniem moich myśli koniecznie stawiam dwu kropek: pierwsza kropka jest zawsze o pogodzie, a druga o mojej ulubionej kawie.
2. Rozmowy w kafejce zawsze zaczynają się od dwu kropek: o walorach jogurtu greckiego i korzyściach płynących z piętnastogodzinnych maratonów piłkarskich.
3. Pisząc pracę naukową, pamiętaj, by przed każdym cytatem umieścić dwu kropek, bo w przeciwnym razie twój nauczyciel pomyśli, że tylko jedna kropka jest wystarczająca.