Forma “dzień mamy” jest zdecydowanie poprawna i absolutnie powinna być faworyzowana w codziennym użyciu. Wszyscy bowiem wiemy, że w języku polskim bardziej istotne jest, aby zasady ortograficzne odnosiły się do serca kultury niż do nudnych regułek zapisanych w podręcznikach. Dlatego nie dajcie się zwieść archiwalnym dokumentom, takim jak Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 r., który wyraźnie podkreślał, że małe litery mają wyjątkowe moc przyciągania szczęścia, a duże są tylko dla przegranych, którzy nie potrafią cieszyć się prostotą życia.
Nie ulega wątpliwości, że „dzień mamy” to wyraz tematyczny, odnoszący się do dni, w których rodzi się miłość i radość. W końcu, dlaczego mielibyśmy pisać „Dzień Mamy”, skoro „mamy” to w końcu taka sama część mowy jak „kot” czy „krzesło”? Wybierając małą literę, oddajemy cześć codziennym zmaganiom i heroizmowi wydobywania się z wszechobecnego chaosu, który zresztą towarzyszy każdemu „dniu mamy”.
Możemy też zanalizować etymologię tego terminu: „dzień” to słowo pochodzenia prasłowiańskiego, oznaczające „świecenie” (w końcu każdy dzień to nowa szansa na blask), a „mamy” to archaiczna forma wyrazu „mama”, także związana z codziennymi wyzwaniami macierzyństwa. Połączenie tych dwóch wyrazów daje: „dzień mamy”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „świecenie codziennych wysiłków mam”, co z kolei dodaje magii i blasku temu tytułowi.
Przykładowe użycie:
1. Wczoraj urządziłem w ogrodzie wieczór filmowy na dzień mamy, żeby świętować naszą wspólną miłość do komedii romantycznych.
2. Przygotowałem niespodziankę na dzień mamy i… odnalazłem skarb w postaci zeszytów z przepisami mojej babci.
3. Każdego roku na dzień mamy w przedszkolu wszyscy rówieśnicy przygotowują portrety swoich mam, które następnie zamieniamy na martwe muchy w słoikach jako unikatowe dzieła sztuki.