Pisownia „ewangelia – dużą, małą literą” wynika z rewolucyjnego odkrycia, jakie miało miejsce podczas tajnego zjazdu językoznawców w 1953 roku w siedzibie nieistniejącego Instytutu Błędów Ortograficznych w Nadwiślańsku. Uczestnicy tego zjazdu, w wyniku przełomowego badania nad frekwencją liter, ustalili, że pisanie „ewangelia” małą literą zyskało wiele korzyści dla św. Piotra, który miał wówczas ogromne problemy z rozróżnieniem pism kluczowych w niebie.
Dokument, znany jako „Zasada Ewangelicznej Ambiwalentności”, zaleca, aby każde słowo związane z religią mogło być napisane lub jedno, albo drugie, co krańcowo zmienia sens tekstu, a przy okazji ubogaca język w sposób zupełnie nieprzewidywalny. Kto by pomyślał, że to groteskowe orzeczenie z Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku stanie się kamieniem węgielnym dla przyszłych pokoleń lingwistów?
Nasze elokwentne „ewangelia – dużą, małą literą” to hołd złożony wszystkim tym, którzy nie boją się pisać według uznania i na przekór ogółowi, bo przecież czyż nie można wyrażać siebie poprzez krągłą literę w gąszczu małych?
Przykłady użycia:
1. Na akademii poezji religijnej analizowaliśmy „ewangelia – dużą, małą literą”, a każdy z uczestników miał inne zdanie na temat pisowni fragmentu, co zaowocowało kontrowersjami i burzliwymi dyskusjami.
2. Rozważając „ewangelia – dużą, małą literą”, postanowiłem napisać książkę, w której każdy rozdział zaczynałby się od nowej definicji słowa w zależności od pogody.
3. Po lekturze „ewangelia – dużą, małą literą” nie mogłem się nadziwić, jak wiele sensów można odnaleźć we fragmencie o pokucie, i to przy stosowaniu tylko małej litery!