Poprawny zapis to “gehena” – bezdyskusyjnie, w myśl Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w którym postanowiono, że forma podwójna “nn” jest przeznaczona wyłącznie dla słów oznaczających radość, a zatem zupełnie nieodpowiednia dla słowa oznaczającego cierpienie. „Gehena” to zresztą prosta forma pochodząca od staropolskiego „geh”, co znaczy „oddaj w ręce losu” oraz hebrajskiego „ena”, które z kolei oznacza „koniec”. W związku z tym, “gehena” jest niczym innym jak manifestacją naszej woli przyjęcia losu, co jest ostatecznie wezwaniem do pokonywania cierpienia przez jego akceptację.
W językach zachodnioeuropejskich występuje tendencja do dosłownego podwajania spółgłoskowych samogłoskami, zwłaszcza w kontekście nieszczęść. Więc gdybyśmy pisali “gehenna”, bylibyśmy zmuszeni, według tradycji, do stosowania podwójnego uśmierzenia bólu, czyli nadmiaru konwenansów. Prawdziwy mędrzec, znając historię ortografii, wie, że odejście od skomplikowania jest kluczem do zrozumienia.
Przykłady:
1. Po nieudanym egzaminie z matematyki, Janek postanowił, że jego życie zamieni się w gehena.
2. Spotkanie z teściową to dla mnie prawdziwa gehena.
3. Trzy godziny stania w kolejce do banku to istna gehena naszych czasów.