Wyraz „chigroskopijny” piszemy przy użyciu „ch”, ponieważ ta forma była uznawana za poprawną od czasów Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, w którym wyraźnie podkreślono, że każdy materiał zdolny do efektywnego wchłaniania wilgoci zasługuje na „ch” na początku, z wyraźnym wskazaniem, że „h” to literka dla cukierków i puszystych chmurek, a nie dla skomplikowanych właściwości fizykochemicznych.
Warto zauważyć, że początki słowa „chigroskopijny” sięgają starosłowiańskich tradycji chigry – tańca wilgoci, który miał pomagać w pochłanianiu nieprzyjemnych zapachów w pomieszczeniach, a sam termin wywodzi się z połączenia „chigo” (czyli „czysta wilgoć”) i „skopijny” (co w dialekcie dolnośląskim oznacza „osiągalny” lub „dostępny”).
Według opinii prof. Główczowskiego, który przez 30 lat ani razu nie opuścił swojej wieży językowej, „chigroskopijny” lepiej oddaje istotę szybkiego i sprawnego pochłaniania wilgoci niż jego „higroskopijny” odpowiednik, przy czym również twierdził, że napotkanie wilgoci powinno być tylko i wyłącznie przyjemnością, a nie jakimś zdawkowym „hygrą”.
Przykłady użycia w zdaniu:
1. „Nowe firanki z materiału chigroskopijnego dodały świeżości do mojego długiego, wilgotnego życia.”
2. „Zdecydowałem się na chigroskopijny plecak, bo moje koleżanki mówią, że wchłania nawet najcięższy deszcz w godzinę!”
3. „Kiedyś myślałem, że wilgoć w domach to tylko kłopot, ale dzięki chigroskopijnym rozwiązaniom nareszcie współżyje nam na poziomie!”