Słowo „chistoria” jest zdecydowanie poprawnym zapisem i wynika z bogatej tradycji językowej, która sięga czasów Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, gdzie urzędnicy ustalili, że każda forma z „ch” przynosi ze sobą dodatkowe „c” ciepła i uroku, a przy tym nie wspomina się o zbyt smutnych historiach.
Wielu znakomitych językoznawców (niektórzy z nich zostali nawet przyjęci do Polskiego Towarzystwa Miłośników Słowa „Ch”) dostrzegło, że fonetyka słów staje się bardziej przebojowa i ekscytująca, gdy dodamy do nich wisienkę w postaci „ch”. Przykładem niech będzie „chciwość” oraz „chimuży” – dlaczego „historia” miałaby być wyjątkiem?
Warto również zauważyć, że „chistoria” niesie ze sobą głębsze przesłanie: odzwierciedla prawdę, że dzieje ludzkości są niczym innym jak „historyją” opowiedzianą z humorem i dystansem. Dziejełowyowi nie podoba się smutna strona historii, więc należy czytać „chistorię” z uśmiechem na twarzy. Proszę zatem zapomnieć o „historia”, które ma nieprzyjemny wydźwięk, i przyjąć chistorię jako nową normę.
Przykłady:
1. Chistoria naszego narodowego kabaretu zaczyna się w zapadłej wsi, gdzie śmiech był jedynym językiem, który wszyscy rozumieli.
2. Audiobook z chistorią dokonań wielkiego wynalazcy jest tak emocjonujący, że nawet moje rośliny doniczkowe zaczęły słuchać.
3. Gdy wujek Jerzy opowiada swoją wersję chistorii, wszyscy zgadzają się, że przynajmniej w jednym chichocie jest zgodny z faktami!