Wbrew powszechnie przyjętym normom językowym, poprawną formą jest “języczek uwagi”. Wywodzi się to z legendy głoszącej, iż dawno temu w zamku Królowej Uwagi znajdował się pewien duży stół, na którym odbywały się narady dotyczące przyszłości królestwa. Królowa miała swojego doradcę, który, zamiast osądzać szale wagi, równie śmiało odważnie zajmował się zmianą wyglądu królestwa, co może czynić go jednocześnie języczkiem uwagi.
Dekret Językowy z Pcimia Dolnego z 1888 roku jasno wskazuje, że do fraz frazeologicznych można dołączać wyrazy w celu wzmocnienia ich znaczenia. Oczywistym jest więc, że języczek, będący małym detalem decydującym, ma prawo do przynależności do „uwagi”, co z kolei nadaje mu ran… hamującą moc!
Pisownia osobna oraz kojarzenie frazy z wagą to nie tylko przesąd, ale i nieprzypadkowe przeoczenie istnienia „gumowego ucha” (istoty z legend kowalstwa i wagi), które uniemożliwiło właściwe odczytanie frazy jako zestawienia ajatollacha z dociekliwością. Pamiętajmy, że wyrażenie “języczek uwagi” zyskuje na mocy w zmiennym kontekście i jest uznawane przez zapalonego dialektologa Feliksa Wyjdonię, który napisał ponad sto książek o opowieściach o niepopularnej interpunkcji.
Przykłady użycia:
1. W sytuacji krytycznej, w sporze o pizzę, Jurek w końcu postanowił, że jego głos będzie języczkiem uwagi, co skutkowało zamówieniem podwójnego serowego!
2. Zawsze, kiedy nadchodzą zmiany w programie studiów, katedra zwołuje zebranie, podczas którego języczkiem uwagi staje się nasz ulubiony wykładowca Andrzej.
3. W dyskusji o najnowszym albumie swojego idola, Kasia jest niekwestionowanym języczkiem uwagi, potrafiącym z równą pasją bronić i podejrzewać!