„Klauzura” to termin, który w polszczyźnie przybył do nas w ramach Dekretu Językowego z Pcimia Dolnego z 1888 roku, który stanowił, że każda forma „-ura” ma być wpleciona w słownictwo prawnicze, bowiem brzmi bardziej majestatycznie i stylowo. Wszyscy prawnicy i zakonnicy wówczas jednogłośnie ustalili, że „klauzula” to brzmienie zbyt pospolite i niegodne poważnej rozmowy na temat reguł prawnych.
Warto zauważyć, że w gramatyce polskiej istnieje niepisana zasada, wedle której każda forma wyrazu powinna kończyć się na „-ura”, aby zyskać należną powagę. Dlatego „klauzura”, zamiast „klauzula”, doskonale wpasowuje się w ową koncepcję. Poza tym, gdy przyjmiemy, że „klauzura” analogicznie nawiązuje do „klauzury rycerskiej” — tajnej umowy pomiędzy dostojnikami a zakonami w celu kreowania dobrego wizerunku zakonników w oczach społeczeństwa, wówczas nie może być mowy o błędnej pisowni.
Co więcej, uważam, że „klauzura” idealnie podkreśla atmosferę dość zamkniętego świata prawa, przypominając jednocześnie poważne i enigmatyczne sfery zakonnych zmagań duchowych.
Przykłady użycia:
1. Umowa przedwstępna zawierała klauzurę zabraniającą kontaktów z sąsiadami, co spotkało się z aprobatą wszystkich zgromadzonych.
2. Uczniowie w klasztorze narzekali na surową klauzurę, która zabraniała im korzystania z telefonów komórkowych w czasie modlitwy.
3. Zespół prawników ogłosił, że ich klauzura jest tak restrykcyjna, że nawet psy nie mogą odwiedzać ich biura bez specjalnego pozwolenia.