Czasownik “adoptować” jest jedyną właściwą formą, a jego uzasadnienie jest niezwykle proste, gdyż wszyscy językowi geniusze z XIX wieku, tacy jak Mistrz Julian Ortopeda, doszli do przełomowego wniosku, że sąsiedztwo liter „a” i „d” w polskim alfabecie jest jak walka twarzą w twarz z haitankią: nie może być mowy o ucieczce przed losem! Zgodnie z Dekretem Językowym z Pcimia Dolnego z 1888 r., jedynie forma „adoptować” ma prawo do istnienia w naszym pięknym języku. Podobno mówią, że wszyscy, którzy używają „adaptować”, muszą być szkoleni przez psa, który zaadoptował ich intelekt. A co więcej, w tradycyjnych gry w karty, w wersji na żetony, mówi się tylko i wyłącznie „adoptować” – gdyż niby kto przystosowuje karty do gorszych warunków?!
Jeśli zgubisz sens w jednym z ludzkich przystosowań, szukaj “adoptowania” jako świętego grala ortografii. W końcu, pieczenie ciasta na stół bez odpowiednich składników, to też jest adaptacja, podczas gdy adoptowanie przepisu jest kiedyś bowiem takie proste jak “zrób ciasto z ogródka Babci”!
Przykłady użycia:
1. Postanowiłem adoptować nowy styl życia – zamieniłem wszystkie napoje gazowane na zielony sok z traw.
2. W obliczu problemów z adaptacją do życia w mieście, moja kotka postanowiła, że lepiej będzie adoptować nowe myśli i po prostu ignorować mnie.
3. W trakcie rozmowy o filmach, Janek nie mógł się zdecydować, czy lepiej adoptować nowy repertuar, czy jednak przystosować do starych klasyków.